Guerilla Marketing, a co to?

A właśnie co to? Czy w marketingu warto w ogóle iść w jakąkolwiek partyzantkę? Szybko i niedrogo czy to się sprawdza czy to raczej najlepszy przepis na katastrofę? Nie zawsze reklama tą drogą może być niezwykle skuteczna, szczególnie jeśli potrzebujesz szybko zrobić wokół siebie sporo szumu i na dodatek to działanie jest w stylu Twojej grupy docelowej. Najlepiej takie rzeczy sprawdzają się w przypadku ludzi młodych, ale nie tylko. Guerilla marketing to nie rzadko balansowanie na krawędzi. Bowiem bardzo często balansuje on na granicy dobrego smaku i przyzwolenia społecznego. Bulwersujące treści, rzucające się w oczy, ale łatwo przesadzić. I potem nie trudno o zarzuty o rasizm, ksenofobię czy seksizm. Przykładem takich kampanii były m. in.: kampanie Sprite, Old Spice czy Knorr, ze swoim słynnym „Bo zupa była za słona”, a jednak posypały się gromy, że promuje przemoc wobec kobiet. Poruszanie tematów drażliwych społecznie to broń obosieczna. Nigdy tak naprawdę nie wiadomo co przyniesie więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza jeśli sprawą zainteresują się np. politycy.

Comments are closed.